Sztuka rodzi się w zamęcie istnienia...  Historia jednego artysty Fot. Violetta Gajek / mojelesko.pl

Sztuka rodzi się w zamęcie istnienia... Historia jednego artysty Wyróżniony

PUBLICYSTYKA Napisał  piątek, 29 październik 2021 19:58 wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę Galeria 0
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Nie pierwszej młodości blok mieszkalny wita nas zaskakująco współcześnie wyremontowaną klatką schodową. Wspinając się mozolnie ku górze, mijając kolejne drzwi i piętra, docieramy do mieszkania Arka Pięty. To cel naszej wędrówki. Przekraczając jego próg, niczym Alicja Lewisa Carrolla, pozostawiamy za sobą codzienność i stajemy po drugiej stronie lustra, a zwyczajne życie zamienia się w niezwykłą transkrypcję uczuć, samotności i ludzkiej słabości artysty,  wyrażającego siebie w sposób nam niedostępny.

Za progiem czeka już Arek. Ten niewysoki, szczupły mężczyzna wita się z nami ostrożnie i z pewnem dystansem. Musi minąć chwila, by każde z naszej trójki znalazło własne miejsce w tym spotkaniu. - Bardzo rzadko miewam gości i równie nieczęsto wychodzę z domu, bo niełatwo mi nawiązywać kontakty - bohater naszego spotkania nie ukrywa, że jego świat ogranicza się właściwie tylko do tego mieszkania i jego pasji - malarstwa.

Pasja
Choć właściwie w przypadku Arka trudno jest mówić tylko o malarstwie, ponieważ obrazy jego autorstwa, to zarówno olej, jak i akwarele, a także szkice ołówkiem, czy pełne wyrazu rysunki tuszem. - Nie mam ulubionej techniki tworzenia i trudno jest u mnie doszukiwać się ścisle określonego warsztatu malarskiego - podając nam swoje obrazy, tłumaczy powody i okoliczności powstania wielu z nich. - Bywa, że zafascynuje mnie jakieś zdjęcie, twarz na kartach książki, zamknięta w ekspresji sylwetka, zasłyszana opowieść, muzyczne tło filmowego  obrazu, wszystko to może stać się impulsem do tworzenia - wyjaśnia artysta, pokazując kolejne szkice, chociaż czujemy, że rozmowa nieco go "uwiera". Jest dla niego, jak zimowy sweter - użyteczny, ale nieco szorstkawy, potrzebuje zatem czasu, by się z nim oswoić.

Talent
Ale, na szczęście są jego obrazy. To one najpełniej opowiadają o świecie ich twórcy. Z kolejnych odkrywanych szkiców i gotowych prac patrzą na nas twarze ludzi, których emocje, choć niewypowiedziane, zdają się wnikać w umysły obserwatorów. A sztuka, by odciskała swoje niezatarte piętno, musi być "naznaczona" talentem jej autora. To ta "iskra" decyduje o wartości tworzenia. Szkoła, choćby i najlepsza, tego nie zapewni.
Arek Pięta nie skończył zresztą żadnej artystycznej uczelni, ale jego prace są żywym dowodem na to, iż talent to samorodny dar, którego edukacja, choć pomocna, z pewnością nie zastąpi.

Choroba
Arek rysuje właściwie od dziecka, traktując tworzenie, jak imperatyw, niezbędny sposób wyrażania siebie. Ten niezaprzeczalny talent i oryginalność łączy z ograniczeniami, jakie niesie za sobą spektrum autyzmu. - Tak naprawdę zostałem zdiagnozowany dopiero kilka lat temu - mówi spokojnie, choć można dostrzec, że opowiadanie o sobie przychodzi mu z trudem. - Wcześniej przyczyn mojego zachowania doszukiwano się w najróżniejszych schorzeniach neurologicznych, a nawet psychicznych i dopiero "zlokalizowanie" mnie w spektrum autyzmu, choć nie wyleczyło, pozwoliło mi na odnalezienie i pewnego rodzaju "oswojenie" moich ograniczeń - dodaje i już do tego tematu nie wraca.

Emocje
Spotkanie z artystą nigdy nie jest proste, ale też staje się okazją do doświadczenia niezwykłych emocji i dojrzenia przestrzeni życia zwykle niedostępnych, niedostrzegalnych. - Lubię tworzyć bez przerywania tego procesu, a z pewnością zdarza mi się spędzić wiele godzin nad obrazem, bo wtedy czas płynie inaczej, swoiście, a ja czuję się "na swoim miejscu" - Arek, wyraźnie ożywiony, opowiada o swojej metodzie tworzenia i warsztacie pracy. - Maluję i rysuję właściwie na każdym materiale i, jak widać, moje prace powstawały na płótnie, papierze malarskim, ale i kartonie, a nawet kartach kalendarzy, okładkach książek i starych plakatach - podaje nam piękne akty wykonane tuszem na... starych kartach kalendarza.

Jego świat
Świat Arkadiusza Pięty, zamknięty na niewielkiej przestrzeni został niejako "stworzony i poukładany" przez niego samego.
Ze ścian malutkiego pokoju patrzą na nas twarze artystów, polityków, hetmanów i poetów, żołnierzy i nieznajomych kobiet i mężczyzn, wszystkie ułożone według zamysłu autora dekoracji. Trudno wprost oderwać wzrok od starannie opracowanej i swoiście przemyślanej kolekcji. - Nie jestem mocny w spotkaniach i rozmowach, ale pokazuję swój świat przez moje prace - Arek  niespokojnie przemierza malutki pokój i czujemy, że nasza rozmowa dobiega końca.
Choć nadszedł czas na pożegnanie, jesteśmy pewni, że jeszcze się spotkamy, aby ponownie, choć odrobinę wejrzeć w jego niepowtarzalny świat obrazów i muzyki.

A dziś pozostaje nam zaprosić wszystkich do naszej GALERII ZDJĘĆ (pod tekstem artykułu), dokumentujących niezwykłą twórczość Arka Pięty.

Zapraszamy!

Tekst: Marek Duszyński
Zdjęcia: Violetta Gajek

Nasz artykuł poświęcony twórczości Arkadiusza Pięty jest kolejnym z autorskiego cyklu pn. Zwyczajni - NIEzwyczajni. Pragniemy w ramach tego cyklu przedstawić jak najwięcej niezwykłych, interesujących, energetycznych postaci związanych z naszym miastem.

Czytany 502 razy Ostatnio zmieniany piątek, 29 październik 2021 20:09

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Pogoda

sobota, grudzień, 04, 2021

Pogoda Lesko z serwisu

Zdjęcie dnia

Brak grafik