Z muzyką o świcie. Zew obudził Lesko Fot. Violetta Gajek / mojelesko.pl

Z muzyką o świcie. Zew obudził Lesko Wyróżniony

Imprezy Napisał  środa, 16 maj 2018 03:59 wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę Galeria 0
Oceń ten artykuł
(1 głos)

LESKO, PODKARPACIE. Maj w tym roku rozpoczął  się w Lesku wyjątkowo - muzycznie z rockowym klimatem, jakiego dawno nie czuliśmy w naszym mieście. Pierwsza edycja festiwalu "Zew się budzi" przyniosła jego uczestnikom świetną rozrywkę i sporą dawkę dobrych koncertów. Jak budzi się świt przy dźwiękach gitarowych riffów? Znakomicie! A potem było tylko lepiej...

W czwartek, 3 maja Lesko obudził o 6 rano dźwięk gitar i głos wokalisty zespołu KSU, który - krótko po świcie - rozpoczął swoim koncertem niezwykły festiwal - ZEW SIĘ BUDZI. Aż trudno było uwierzyć, że zwykle senne jeszcze o tej porze roku nasze miasto ożyje i da się "zaszczepić" solidną dawką rocka. A jednak...

Koncerty

Dwa festiwalowe dni zgromadziły w Lesku ponad cztery tysiące fanów dobrych, rockowych brzmień, którzy stworzyli znakomity klimat dla każdego z 11 koncertów. Leska scena gościła m.in. KSU (dwukrotnie!), grupę Rezerwat, Sztywny Pal Azji, Kobranockę, Lion Shepherd, grupę Kabanos i genialny Fisz Emade Tworzywo. Na zakończenie festiwalu wystąpił również Organek, z charakterystycznym dla siebie, mocnym brzmieniem rocka.

Rozrywka

Ale "Zew się budzi", to była nie tylko muzyka. Organizatorzy festiwalu dołożyli wszelkich starań, by już od pierwszej edycji zyskał on własny klimat i podkreślał swoje "umocowanie" w naszym regionie. Dlatego - dla uczestników festiwalu - przygotowano szereg atrakcji dostępnych w trakcie jego trwania, od godzin przedpołudniowych aż do wieczora. I, co ważne na terenie festiwalowego miasteczka bawić się mógł każdy - niezależnie od wieku, bo nie brak tam było rozrywek zarówno dla dzieci  i rodzin, jak również dla dorosłych.

Coś dla prawdziwych mężczyzn
 
Dzięki głównemu sponsorowi festiwalu - producentowi cenionych kosmetyków linii Zew form men - swoje miejsce mieli również panowie. W strefie atrakcji działał bowiem mobilny barbershop. W nim, swoimi umiejętnościami popisywali się mistrzowie z Barberhood Rzeszów. Nic dziwnego, że przed barbershopem ustawiła się długa kolejka  panów w różnorodnym wieku, zarówno brodaczy, jak i tych gładko ogolonych... Działał tu również sklep firmowy, gdzie każdy facet mógł zaopatrzyć się w kosmetyki do higieny ciała i zestawy do golenia. Własną linię kosmetyczną mieli oczywiście brodacze - chętnych nie brakowało, a pomysł z barbershopem okazał się trafiony w dziesiątkę.
Świetnym chwytem marketingowym była też informacja, że prezentowane kosmetyki męskie w swoim składzie zawierają węgiel drzewny  wypalany w Bieszczadach.

Bieszczadzkie klimaty

Regionalne klimaty podtrzymywały również warsztaty prowadzone przez podróżnika Łukasza Supergana, który opowiadał o wędrówkach po bieszczadzkich szlakach i uczył, jak przygotować się do takich wypraw.

Organizatorzy festiwalu Zew się budzi nie zapomnieli też o poważnych sprawach - na terenie miasteczka działała Fundacja DKMS, zajmująca się poszukiwaniem dawców szpiku kostnego. Podczas drugiego dnia festiwalu przeprowadzono   licytację, w której do wygrania była m.in. drewniana rzeźba z logo festiwalu oraz ważący 300 kg drewniany motocykl, wykonany przez Grzegorza Indyka, mistrza Polski drwali. Łączną sumę zebranych pieniędzy - 3900 zł - przekazano na rzecz Fundacji DKMS.

Coś dla ciała...

Ale nie samymi ideami człowiek żyje... W miasteczku festiwalowym działały także foodtrucki oferujące ciekawe i smaczne potrawy. Były zarówno dania kuchni regionalnej, jak i egzotyczne dania kuchni japońskiej. Długie kolejki przed foodtruckami dowiodły, że dobra zabawa wzmaga apetyt i... pragnienie (można było napić się m.in. znakomitej kawy i skosztować zdrowych smoothie). Miłośnicy piwa też znaleźli coś dla siebie - zadbał o to browar Leżajsk.

Swoje stoisko z koszulkami i gadżetami mieli także motocykliści z Pirates of Roads Krosno. Były również koszulki rockowe i przygotowane przez organizatorów pamiątkowe t-shirty z logo festiwalu.

Słowem - Zew się budzi oferował swoim uczestnikom wszystko to, czego na rasowym festiwalu być powinno... :)


Podsumowanie

Czy Lesko może gościć tego rodzaju festiwal? Z pewnością! i, co więcej - jako miasteczko w regionie żyjącym z turystyki, bardzo go potrzebuje. Już pierwsza edycja festiwalu "Zew się budzi" pokazała, że dobry organizator potrafi przyciągnąć do nas sporo turystów, a za nimi "przychodzą" konkretne pieniądze dla sklepów i usługodawców z naszego miasta.
Przykłady takich niedużych miejscowowści, jak Cieszanów, gdzie co roku organizowany jest duży festiwal rockowy, czy Kostrzyń nad Odrą, gdzie Przystanek Woodstock co lato daje potężny zastrzyk finansowy pokazują, że tego rodzaju imprezy są nie kłopotem, a szansą na rozwój.
Nie psioczmy zatem na rozbawione tłumy miłośników dobrej muzyki i rozrywki, tylko łapmy swoją szansę. Oby Zew obudził Lesko, jego mieszkańców i władze, a my już czekamy na kolejną edycję tej udanej imprezy.

Zapraszamy również do naszej GALERII ZDJĘĆ FESTIWALOWYCH (poniżej tekstu). Warto zobaczyć jak wspaniale bawili się uczestnicy festiwalu.

Do zobaczenia za rok!

(md)

Czytany 1151 razy Ostatnio zmieniany środa, 16 maj 2018 04:13

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Pogoda

piątek, wrzesień, 25, 2020

Pogoda Lesko z serwisu

Zdjęcie dnia

Brak grafik